Koniec z napinką, u nas z automatu przełączasz się w tryb samolotowy. W zaciszu ogrodu, wśród zieleni wolno upływa czas – po godzinie zapomnisz, jaki jest dzień tygodnia. Urządziliśmy tu strefę komfortu, wypoczynku i maksymalnego odprężenia. Bez zadęcia.

Pozwól, że zaprogramujemy ci dzień w wersji slow. Najpierw ładujesz baterie, a najlepsza opcja to kawa o poranku, później bezwstydna, leniwa słoneczna kąpiel. Gdy słońce stanie wysoko robisz taktyczny odwrót do altanki Pod Jelonkiem na nieśpieszny lunch, zjadany bez gapienia się w ekran telefonu. Po jedzeniu czas na gwóźdź programu: kącik czytelniczy w miękkich fałdach hamaka. Pakujesz się tam z książką, ale umówmy się – i tak po paru minutach utniesz sobie epicką drzemkę.

Prawdziwy chill wjeżdża jednak pod wieczór. Kakao o zachodzie słońca smakuje lepiej niż u Wedla. Kiedy zrobi się chłodniej, odpalamy drewno – leniwa zaduma przy ognisku, może z czymś zimnym w kubku, to punkt obowiązkowy. A na koniec dnia gasimy wszystkie światła. Przed snem zostaje tylko czyste, wiejskie niebo i obserwacja gwiazd.